Ranny Ptaszek – bar śniadaniowy

Uważam, że jednym z bardziej magicznych momentów w życiu jest ten, w którym trafiasz przypadkowo do wyjątkowego miejsca. Miejsca, które jest wprost idealne dla Ciebie. Miejsca, w którym czujesz się wygodnie, bezpiecznie, niczym w domu najlepszego przyjaciela. Czasem udaje mi się natrafić na swojej drodze na właśnie takie perełki. Utopijne światy zamknięte w kilku metrach kwadratowych szybko stają się bliskie mojemu sercu. Nie udało mi się dotąd poznać mechanizmów jakie mną kierują, gdy w końcu tam trafiam. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ani w jaki sposób. Może przyciąga mnie wyjątkowa atmosfera, energia, magia przypadku, żyła wodna, albo ludzie, którzy to miejsce tworzą.

Dziś pierwszy odcinek z serii: haukomiejsca. Chciałabym Wam pokazać przestrzenie, w których czuje się jak u siebie. Które mnie przyciągają i które koją moje zmysły. Moje odskocznie i moje miejsca pracy. Chcę Wam pokazać, gdzie podają herbatę w fajnych filiżankach, gdzie najlepiej smakuje prosseczko i gdzie są najfajniejsze ciuchy vintage.

RANNY PTASZEK

Na pierwszy ogień zabieram Was do uroczej śniadaniowni na krakowskim Kazimierzu, prowadzonej przez mamę Kasię i córkę Zosię. Ranny Ptaszek jest malutki, ale niezwykle przytulny. W każdym kącie tego kameralnego miejsca widać, ile uwagi i serca włożyły w nie jego założycielki. Dziewczyny na swoim koncie mają również wydanie książki o wdzięcznym tytule ,,Jajko”.

Jak na przyzwoitą śniadaniownię przystało, w Rannym Ptaszku znajdziemy pyszne kanapki. Powszechnie wiadomo najlepsze kanapki to te, które ktoś zrobi dla nas. Ta o nazwie ,,kocham poniedziałki” szczególnie zapadła mi w pamięć. Dodatkowo znajdziemy pożywną szakszukę, granolę z owocami i mój osobisty numer jeden – jabłka w szlafroczkach. Po serwowanych potrawach widać, że są przygotowywane z miłością i poszanowaniem produktów. 

Bez dwóch zdań jedzenie w Rannym Ptaszku jest pyszne, ale to co naprawdę tworzy magię tego miejsca to ludzie. Chce tam się wracać i wracać. Tych kilka kątów wypełnione jest autentyczną szczerością, pasją i dobrem. 

Kropką nad ,,i” są różowe akcenty na ścianach, ptasie bibeloty i moje ulubione miejsce przy oknie, z widokiem na ulicę Augustiańską. Zamawiam czarną kawę, jabłka w szlafroczkach i mogę zabrać się za jedną z moich ulubionych czynności – obserwowanie przechodni przemykających pod oknami kawiarni. Wiosną i latem wybieram opcję ogródkową, gdzie mogę wystawić twarz do słońca. Czasami wpadam po kawę na wynos i chlebek bananowy.

 

Zdjęcia: Roksana Wąż

hauka - Klaudia Halz - magic & romantic vibes

YOU MIGHT ALSO LIKE